Recenzja: Seria szamponów „Herbal Care” firmy Farmona

Kiedy w drogerii szukałam nowego szamponu, linia „Herbal Care” rzuciła mi się w oczy głównie z powodu opakowania – pękata, brązowa buteleczka przywodzi na myśl apteczkę babuni. Zaintrygowana postanowiłam sprawdzić cóż to za nowe cudo.

 

Największą chyba zaletą tej serii jest zastąpienie  syntetycznego związku Sodium Lauryl Sulfate (SLS)  jego naturalnym odpowiednikiem o równie uroczej nazwie Sodium Laureth Sulfate (SLES). SLS jest sztucznie otrzymywanym, silnie drażniącym i wysuszającym detergentem, który jest stosowany w prawie wszystkich znanych mi szamponach. SLES, otrzymywany z kokosa, jest substancją również doskonale myjącą, ale znacznie łagodniejszą dla włosów i skóry głowy. Wszystkie wypróbowane przeze mnie szampony z tej serii doskonale myją – nie ma problemu z domyciem włosów po olejowaniu, oraz nie podrażniają skóry głowy.

Do tej pory wypróbowałam następujące pozycje z tej serii:

  • Szampon Brzozowy – Objętość i Elastyczność, do każdego rodzaju włosów, do codziennego mycia– mój absolutny faworyt! Przepięknie pachnie – delikatnie, świeżo i naturalnie (nie cierpię tych sztucznych, duszących zapachów niektórych szamponów). Włosy po jego użyciu są mięciutkie i gładkie – a w moim przypadku to naprawdę nie zdarza się często.
  • Szampon Żeń-Szeń – Objętość i Zdrowie, włosy matowe, cienkie delikatne – tu się trochę rozczarowałam. Pachnie dość mocno, według mnie jak woda kolońska. Na szczęście nie jest to bardzo uciążliwe. Po umyciu włosy były dość suche i stanowczo domagały się odżywki. W moim przypadku (kręcone włosy do pasa) nie jest to nic nadzwyczajnego, jednak w starciu z szamponem brzozowym zdecydowanie przegrywa.
  • Szampon Skrzyp Polny – Odbudowa i Gęstość, włosy zniszczone i wypadające – zupełnie poprawny. Bardzo przyjemnie pachnie, włosy są po nim błyszczące i nie tak szorstkie jak po żeń-szeniu.
  • Szampon Lniany – Witalność i Blask, włosy suche i łamliwe – użyłam go dopiero dwa razy, więc może się jeszcze zmieni reakcja moich włosów na niego, ale pierwsze użycie to niemiłe zaskoczenie, bo włosy po nim miałam bardzo suche. Być może muszę go bardziej rozcieńczyć wodą przed nałożeniem na włosy, bo jest gęściejszy od innych szamponów z tej serii. Pachnie bardzo delikatnie.

Podsumowując: serię polecam każdemu, chociażby ze względu na brak w składzie SLSu, formaldehydu i parabenów. Wybór jest tak szeroki, że z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie: oprócz wspomnianych wyżej szamponów w ofercie jest również szampon łopianowy do włosów przetłuszczających się i ze skłonnością do łupieżu, rumiankowy do włosów blond, pokrzywowy do włosów pozbawionych lekkości oraz z miłorzębu japońskiego do włosów normalnych i suchych.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.